Arcydzieła grindhouse’u: Maniak (1980)

Frank to nie lada oblech. Przetłuszczone włosy, wystający brzuch, nalana twarz, szczeciniasty wąs. Kawał obspermionego kawalera. No ale czego się spodziewać po kimś, kogo matka była podrzędną dziwką, która na dodatek znęcała się nad nim przez całe dzieciństwo. Oprócz tego Frank jest również seryjnym mordercą. Ma obsesję na punkcie pięknych kobiet, z tym że piękno uważa za najcięższy grzech. Na swe ofiary poluje w odludnych miejscach i speluniastych rejonach miasta, gdzie za kilka dolarów można kupić chwilową przyjemność. Zdobyte w trakcie tych wypraw łupy pod postacią skalpów, zabiera do swej obskurnej sutereny, by za ich pomocą dekorować sklepowe manekiny – towarzyszki życia…

Bill Lustig jako dzieciak z zapyziałego Bronxu marzył o kręceniu filmów. Najlepiej takich jakie pokazywali w kinach w „zakazanych” rejonach Times Square, gdzie spędzał większość czasu. Tanich, naładowanych seksem i przemocą. Po osiągnięciu pełnoletności, aby wejść do biznesu, zaczął terminować przy produkcjach porno. Z czasem zyskał możliwość samodzielnego wyreżyserowania własnego obrazu. W jego oficjalnej filmografii znajdziemy dwa klasyczne pornosy (do tych dwóch Lustig się przyznaje, zdaniem niektórych pozycji tego typu mogło być więcej), oba nakręcone pod pseudonimem Billy Bagg: The Violation of Claudia (1977) i Hot Honey (1978). Pieniądze zarobione przy okazji tego drugiego, 24-letni na tym etapie chłopak przeznaczył na sfinansowanie swego pierwszego „regularnego” dzieła. Pomysł na fabułę Maniaka przedstawił mu aktor Joe Spinell, znany głównie z drobnych ról w Ojcu chrzestnym (1972) oraz Rockym (1976). Oparty na scenariuszu Spinella, pełnoprawny debiut Lustiga powstał za kwotę 350 tysięcy dolarów. Ze względu na ograniczenia budżetowe wszystkie zdjęcia uliczne kręcone były partyzancką metodą z ręki, bez wymaganych pozwoleń od miasta. O stopniu zakonspirowania i brawury ekipy niech świadczy fakt, że osławioną scenę z eksplodującą głową kierowcy samochodu kręcono w środku nocy, z użyciem ostrej amunicji. Strzał z shotguna do kukły będącej jego własną podobizną oddał Tom Savini[1], po czym szybko upłynnił broń na wypadek wizyty policji.

Młody twórca nie przedstawił swojego dzieła do zaklasyfikowania przez Motion Picture Association of America, stąd też obeszło się bez cięć cenzorskich i gotowy produkt pokazywany był w kinach ulokowanych przy 42nd Street jako pozycja „tylko dla dorosłych”. Jak na ówczesne realia Maniak zdecydowanie stanowił doznanie intensywne, po brzegi wypełnione brutalną przemocą. Sceny zabójstw, ze zdzieranymi z czaszek ofiar skalpami, to jedne z największych majstersztyków w dorobku skaptowanego do udziału w projekcie Saviniego. Nie trzeba było zatem długo czekać na głosy oburzenia, tym bardziej, że dystrybutor sam dolał oliwy do ognia stawiając na dość kontrowersyjną formę promocji, która polegała na wystawieniu przed wybranymi kinami specjalnych ekranów, które puszczały zapętlony „trailer” filmu, składający się praktycznie w całości ze scen gore. Uznany krytyk Gene Siskel przyznał podczas występu w telewizyjnym talk show, że opuścił kino po 20 minutach seansu, uznawszy że przy tak dużej zawartości sadyzmu obraz nie może wnieść żadnej większej wartości do jego życia. W południowych stanach zdecydowano się okroić materiał, tak aby możliwe było nadanie kategorii wiekowej „R”. W mogącej się poszczycić jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów cenzorskich Wielkiej Brytanii, odpowiadające za klasyfikację British Board of Film Classification odmówiło wpuszczenia Maniaka na ekrany.[2] Film Lustiga był też pierwszym, którego rozpowszechniania zakazano w RFN… sądownie.

Oprócz dawki mizoginistycznej (i nie tylko) przemocy Maniak posiada w zanadrzu również inne środki wyrazu, które znacząco potęgują efekt. Sex shopy, kina porno, kobiety lekkich obyczajów na rogu każdej ulicy – to codzienność otaczająca Franka. Panujący podczas seansu klimat zdegenerowania w połączeniu z ulicznym brudem Nowego Jorku dają mieszankę idealną: znane z setek innych filmów lokacje stanowią perfekcyjne tło dla historii o obłędzie zbierającym żniwo gdzieś pośród najniższych warstw społecznych. Uosobienie tego obłędu stanowi zaś Spinell. Wywodzący się z włoskiej rodziny aktor o charakterystycznej facjacie został stworzony do roli Franka Zito. Z wyłupiastym, na wpół jakby przerażonym, a jednocześnie kryjącym patologiczne namiętności spojrzeniem, bezustannie mamroczący pod nosem, stękający i łkający, Spinell tworzy wiarygodny portret psychopaty i zarazem osoby poważnie chorej, skazanej na ciągłe cierpienie. Gdy w jednej z początkowych scen wynajmuje prostytutkę do towarzystwa, nie ma w planach jej zabijać. Gdy zamykają się za nimi drzwi hotelowego pokoju, Frank próbuje się zrelaksować, podziwia gimnastyczne popisy dziwki, które jednak nie są w stanie rozpalić w nim pożądania. Po bezowocnych próbach osiągnięcia erekcji, Zito wpada w szał i zaczyna dusić kobietę, która to scena trwa – w odróżnieniu od wielu filmów, w których proces duszenia kogoś przez oprawcę zajmuje z reguły zaledwie kilka sekund – minutę z okładem. W tym czasie spokojne dotąd oblicze Spinella wykrzywia autentyczna wściekłość. Kiedy głaszcze swoje wysmarowane krwią ofiar manekiny i przemawia do nich cichym głosem wierzymy, że to skończony szajbus. Kiedy zaś poznaje fotografkę Annę (Caroline Munro), zamienia się w ciepłą, ujmującą dowcipem i dobrymi manierami personę. Sam Lustig w jednym z wywiadów miał powiedzieć, że to był właśnie ten prawdziwy Spinell, ten z „romantycznych” scen z Munro. Tak czy siak, w obu wariantach wypada równie przekonująco, na przemian wzbudzając obrzydzenie, strach i współczucie. Rzadko który reżyser B-klasowego horroru ma wystarczającego farta, by trafić na kogoś tak oddanego roli jak Spinell, który dosłownie niesie całą opowieść na swoich barkach.

Wspomniany powyżej wątek miłosny stanowi zresztą emocjonalny rdzeń filmu: główny bohater otrzymuje szansę odkupienia. Znajomość z Anną, która nie ocenia jego powierzchowności i traktuje jak równego sobie, jest dla Franka prawdopodobnie pierwszą w życiu okazją do zbudowania jakiejkolwiek normalnej relacji z drugim człowiekiem. Ktoś porównał ten pozornie niedopasowany duet do baśni o Pięknej i Bestii. I jest w tym pewna racja, z tym że tutaj nie ma miejsca na happy end, jest tylko postępujące szaleństwo, przed którym nie ma już ucieczki. Czemu ten wątek działa i porusza? Czemu przez moment naprawdę zaczynamy kibicować Frankowi? Bo pomiędzy Spinellem a Munro jest tak kapitalna chemia, ze bez trudu można uwierzyć, że to mogłoby wypalić. Oboje spotkali się wcześniej na planie Starcrash (1978) Luigiego Cozziego, a w 1982 roku powtórzyli ekranową zależność kat – ofiara w Last Horror Film (1982).

Dla aktora rola u Lustiga miała się okazać szczytowym osiągnięciem i – pod wieloma względami – łabędzim śpiewem. Na przestrzeni kolejnych lat coraz bardziej pogrążał się w narkotykowym nałogu, grając głównie epizodyczne role (w tym również u Lustiga w akcyjniaku Vigilante [1982]). Jednocześnie cały czas myślał o powrocie do postaci archetypicznego „maniaka”. Na potrzeby potencjalnej kontynuacji stworzył osobę klauna z telewizyjnego show, po godzinach mszczącego się na rodzicach winnych maltretowania dzieci. W połowie lat 80. do realizacji projektu udało mu się namówić Buddy’ego Giovinazzo, początkującego twórcę, który zabłysnął niskobudżetowym, nihilistycznym dramatem Combat Shock (1984). Panom do szczęścia brakowało jedynie funduszy, toteż aby je zebrać, nakręcili wspólnie krótkometrażowy Maniac 2: Mr. Robbie (1986), który to film miał zachęcić potencjalnych inwestorów. Ambitne plany przerwała śmierć aktora w 1989 roku. Pewnego styczniowego ranka Spinell przewrócił się w trakcie brania prysznica i skaleczył w głowę. Położył się następnie spać ze względu na złe samopoczucie, lekceważąc fakt, że cierpi na hemofilię. Przyczyną śmierci było wykrwawienie z powstałej w trakcie upadku rany. Kontynuacja grindhouse’owego hitu nigdy nie doszła zatem do skutku, za to trzy dekady po jego premierze powstał remake wyprodukowany przez Alexandre’a Aję, w którym w postać Zito wcielił się Elijah Wood.


[1] Gumowa głowa kukły „grała” wcześniej w Świcie żywych trupów (1978), na etapie zdjęć do Maniaka była już tak nadniszczona, że Savini postanowił pożegnać się z nią w wielkim stylu.

[2] Maniak wprawdzie nie trafił nie niesławną listę video nasties, jednak pojedyncze kopie filmu na kasetach VHS miały się stać przedmiotem konfiskaty ze strony funkcjonariuszy policji.

Posiadacz tzw. wrażliwości grindhouse'owej. Kiedy inni zażerają się wieprzowiną i fasolą, on woli kino brudne, zdegenerowane, pełne sleazu. Miłośnik fabuł w pornosach i porno w fabułach. Miewa częste skoki w bok na inne terytoria.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*