Ślicznotka (1978). Amerykański debiut Louisa Malle’a

Kiedy francuski reżyser i scenarzysta Louis Malle otrzymał od amerykańskiej wytwórni filmowej Paramount Pictures propozycję nakręcenia Ślicznotki, był już doświadczonym twórcą. Obrazy, jakie zrealizował wcześniej w swoim rodzimym kraju, między innymi Windą na szafot (1958), Życie prywatne (1962) czy Błędny ognik (1963), ugruntowały jego pozycję w świecie kina. Ten nowofalowy artysta, pomimo iż zdecydowana większość jego dzieł odznaczała się subtelnością i fabularnym taktem, miał na koncie również prace kontrowersyjne, z Kochankami (1958) i Szmerami w sercu (1971) na czele. Pierwszy z wyszczególnionych tytułów opowiadał historię Jeanne – kobiety w średnim wieku, która znudzona mężem i kochankiem nawiązała znajomość z przypadkowo poznanym kierowcą. Film z uwagi na śmiałe sceny erotyczne spotkał się z powszechnym ostracyzmem, a w Stanach Zjednoczonych – a dokładniej w Cleveland – doszło nawet do aresztowania kierownika teatru odpowiedzialnego za emitowanie tej wyzywającej produkcji. Zrealizowane trzynaście lat później Szmery w sercu może i nie emanowały takim poziomem cielesności, jednak kazirodcza relacja matki i jej piętnastoletniego syna – pomimo braku wyraźnych scen natury seksualnej – wystarczyła, aby cenzorzy ponownie wywołali Malle’a do tablicy. Ślicznotka,będąca amerykańskim debiutem francuskiego reżysera, wzbudziła największe kontrowersje spośród wszystkich jego dzieł, a wcielająca się w rolę małoletniej prostytutki dwunastoletnia wówczas Brooke Shields, często paradująca bez ubrania przed kamerą, podkręcała jedynie atmosferę skandalu. Dodatkowym punktem zapalnym okazała się postać matki głównej bohaterki, brawurowo zinterpretowana przez mało znaną w tamtym okresie Susan Sarandon, której „metody wychowawcze”, objawiające się między innymi przyjmowaniem klientów na oczach córki, godziły we wszystkie możliwe normy społeczne.

Ślicznotka przenosi nas do 1917 roku, do jednej z dzielnic Nowego Orleanu. Tam, w prężnie działającym domu publicznym pod przewodnictwem Madame Nell, usługi seksualne świadczą młoda matka Hattie i jej dwunastoletnia córka Violet. Rodzicielka jest typem egoistki mającej za nic potrzeby własnego dziecka, a jedyne jej marzenie to poznanie bogatego mężczyzny, dzięki któremu będzie mogła wieść normalne życie, z dala od miejsca zepsucia i rozpusty. Kiedy Hattie udaje się w końcu wejść w sformalizowany związek z dobrze prosperującym, stałym klientem burdelu, Violet wdaje się w intymną relację z młodym, acz znacznie starszym od niej fotografem – Bellocqiem. Mężczyzna z początku dystansuje się od kobiet i atmosfery, jaka panuje w tym ekskluzywnym domu uciech, jednak im więcej czasu spędza z dwunastoletnią „pracownicą”, tym większym uczuciem zaczyna ją darzyć, a konsekwencją tych ekscytacji okaże się później ślub z małoletnią.

Ślicznotka to nie tylko umiejętnie nakręcony dramat, „od kuchni” ilustrujący życie prostytutek w nowoorleańskim domu publicznym, lecz przede wszystkim świetnie zrealizowane dzieło filmowe, bo poza odpowiedzialnym za reżyserię Louisem Malle’em i wybitnymi kreacjami Brooke Shields, Susan Sarandon i Keitha Carradine’a, zaplecze techniczne produkcji zasilił między innymi znakomity szwedzki operator, znany ze swojej wirtuozerii na rzecz obrazów Ingmara Bergmana  – Sven Nykvist. Zdjęcia jego autorstwa idealnie korespondują z atmosferą, jaka panuje w domu Madame Nell, a klimat lat 10. XX wieku został zaprezentowany niezwykle klarownie. Zdecydowana większość sekwencji została zarejestrowana w zamkniętych pomieszczeniach, w specjalnie do tego celu zaaranżowanym studiu filmowym, przez co widz ma wrażenie, jakby nie tyle uczestniczył w całonocnych schadzkach, co dosłownie mieszkał w tym niemoralnym miejscu.

Ślicznotka z uwagi na swój lubieżny nastrój otrzymała w Stanach Zjednoczonych kategorię R, w Wielkiej Brytanii zaklasyfikowano produkcję jako przeznaczoną tylko dla dorosłych, natomiast w Argentynie została całkowicie zakazana. Ponadto obrazowi Malle’a zarzucano propagowanie dziecięcej pornografii, a amerykańska dziennikarka i publicystka – Rona Barrett, określiła francuskiego twórcę jako połączenie głównego bohatera „Lolity” Vladimira Nabokova – Humberta Humberta i reżysera Romana Polańskiego, odpowiedzialnego za głośną aferę seksualną mającą miejsce w 1977 roku, z udziałem trzynastoletniej wówczas Samanthy Geimer. Małoletnia Shields, podobnie jak ofiara twórcy Dziecka Rosemary (1968) i Chinatown (1974), miała identyczny start w przemyśle filmowym, bo już w wieku zaledwie dziesięciu lat wystąpiła w rozbieranej sesji zdjęciowej dla magazynu „Sugar n Spice”, wydawanym przez filię Playboy’a. Zdjęcia, które Polański zrobił Geimer na potrzeby francuskiego Vogue’a, miały zachowane pewne standardy przyzwoitości, przez co nie wzbudziły tylu kontrowersji, co prace Gary’ego Grossa. Fotografie Amerykanina przedstawiały nagą Shields podczas kąpieli w wannie, a wyzywający makijaż, jakim uraczono dziesięciolatkę, dodatkowo potęgował oburzenie opinii publicznej.

Pomimo skandalu obyczajowego obraz Malle’a został zaprezentowany szerokiej widowni podczas festiwalu filmowego w Cannes, gdzie Ślicznotka zebrała nie tylko pozytywne recenzje, ale przede wszystkim zdobyła wyróżnienie specjalne dla twórcy tego dyskusyjnego dzieła. Obecnie taka sytuacja w świecie kina wydaje się absurdalna, o czym świadczą liczne procesy wytaczane przez kobiety będące ofiarami nadużyć tuzów przemysłu kinowego. Shields, zapytana po latach o relacje z Malle’em i pozostałą częścią ekipy oraz fakt seksualizowania od najmłodszych lat, odparła następująco: „Wystarczy pięć minut, żeby zobaczyć, czym była prostytucja na starej 42. ulicy Nowego Jorku. Poza tym w prawdziwym życiu byłam od tego wszystkiego odizolowana. Byłam dziewicą do 22. roku życia, więc w mojej głowie wszystko było udawane. Byłam aktorką. Nie cierpiałam prywatnie z tego powodu.”.

Ślicznotka zawdzięcza swój fenomen zarówno ogromnemu zaangażowaniu aktorów, jak i umiejętnej dłoni reżysera, bo zrealizowanie filmu opowiadającego o losach dwunastoletniej kurtyzany w domu publicznym, w rękach mniej uzdolnionego artysty mogłoby zakończyć się nie tyle skandalem, co procesem sądowym, a w konsekwencji więzieniem. Najbardziej pamiętną sekwencją nadal pozostaje scena, w której podstarzali klienci burdelu Madame Nell licytują się o to, kto rozdziewiczy małoletnią Violet. I choć francuski twórca pozwala nam zajrzeć za drzwi pokoju, w którym dochodzi do inicjacji seksualnej, nie przekracza tym zabiegiem granicy dobrego smaku. Czasem trzeba wiedzieć, kiedy zrobić cięcie, aby nie narazić naszej wyobraźni na szwank.

Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego na kierunkach Pedagogika społeczna oraz Dziennikarstwo i Komunikacja społeczna. Zafascynowany kinem i muzyką do tego stopnia, że wraz z kilkoma najbliższymi osobami przenosi wybrane filmy na płaszczyznę muzyczną. Regularnie publikuje recenzje dla portali Plaster Łódzki i Old Camera. Złe filmy dla niego nie istnieją. „Kobieta z wydm”, w reżyserii Hiroshiego Teshigahary, to jego ulubione dzieło filmowe.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*