Spag-West Mania: Przegląd książek o gatunku #1

Jak wiadomo, spaghetti western to gatunek przez lata (ba! dekady) pogardzany przez szeroko pojmowaną krytykę filmową. Z czasem jednak zaczęli pojawiać się rozmaici dziennikarze czy akademicy, którzy, w przeciwieństwie do ogółu, nie tylko nie kryli się ze swoją sympatią do włoskiej konwencji, ale też chętnie promowali ją i analizowali, konsekwentnie udowadniając jej wartość. Początkowo książki o spaghetti westernie stanowiły nie lada rzadkość, dzisiaj jest ich względnie dużo. Jako fan gatunku chętnie grzebiący w jego historii z czasem zacząłem je zbierać. Nie wszystkie są warte zachodu, ale wszystkie (ze znanych mi) są przynajmniej interesujące. Poniżej pierwszy z kilku „specjalnych” odcinków Spag-West Manii, gdzie dziele się wrażeniami z lektury wybranych pozycji (od tych znanych po te nie bardzo, od staroci po te najnowsze). Może zachęci kogoś do kupna.


1975 – Italian Western. The Opera of Violence (Laurence Stig, Tony Williams)

Pierwsza w historii książka o gatunku, wydana kiedy ten jeszcze żył (choć jej autorzy przyjmują, że już od kilku lat go nie było, co tylko uwypukla, jak mało zaczął znaczyć w latach 70., gdy stracił popularność na rzecz giallo czy poliziottesco). Będąc brutalnie szczerym, książka ta to ostatecznie bardziej ciekawostka (relikt z epoki) niż pełnowartościowa pozycja. Brytyjscy autorzy nie wydają się zresztą być oddanymi fanami gatunku. Mocno chwalą kanon, ale przy tym gnoją całość jako pełną tytułów kiepskich, imitatorskich, zbyt tanich, aby cokolwiek znaczyć. Innymi słowy, w czasach kiedy nikt jeszcze najwyraźniej nie śmiał pisać / wydawać książki o spaghetti westernie, panowie zaskakują zarówno odwagą, jak i arogancją (a może częściowym konformizmem?). Jednakowoż, co ciekawe, unikają hasła „spaghetti western”, wówczas ciągle wyłącznie pejoratywnego. Co prawda, The Opera of Violence nie ma szczególnie wiele do zaoferowania współczesnym czytelnikom – większość jej zawartości to podstawowe opisy gatunku, jego reguł i najważniejszych odmian (od szablonu leonowskiego po zapatowski), które znacznie lepiej i dokładniej zanalizowane znajdziemy w wielu późniejszych publikacjach – lecz zawiera też kilka interesujących fragmentów. Mamy tu, na przykład, osobne (niewielkie, ale jednak) rozdziały o operowym charakterze spaghetti westernu oraz o jego najważniejszych kompozytorach, a całość kończy się listą wszystkich włoskich (oraz części hiszpańskich) westernów dystrybuowanych w Wielkiej Brytanii (łącznie 84 tytuły, w tym trochę prawdziwych obskur). Uwagę zwracają też opisy przemocy i ambiwalencji moralnej w gatunku. Z dzisiejszej perspektywy jawić się mogą jako przesadzone, wręcz demonizujące kolejne tytuły, lecz przypominają nam, że w latach 60. i 70. włoski western bywał tworem naprawdę szokującym. Wreszcie, Stig i Williams, choć już w zdaniu otwierającym książkę zaznaczają groteskowy i surrealny charakter gatunku, prezentują całkiem ciekawą tezę, że zważywszy na wszechobecność przemocy i anarchiczność definiującą kolejne opowieści włoskie filmy bywały bliższe brutalnej rzeczywistości Pogranicza niż łagodniejsze westerny amerykańskie. (Swoją drogą podobną tezę miał też w międzyczasie głosić Sergio Leone.) Podsumowując, The Opera of Violence to tytuł pionierski, lecz dziś polecić go można chyba tylko tym fanom włoszczyzny, którzy zainteresowani są nią również w kontekście historii samego filmoznawstwa.


2000 – Sergio Leone. Something to do With Death (Christopher Frayling)

Drugą, po The Opera of Violence, książką o makaroniarskim gatunku była wydana w 1981 roku Spaghetti Westerns. Cowboys and Europeans from Karl May to Sergio Leone autorstwa Christophera Fraylinga. To bardzo ważny tytuł w kwestii promowania gatunku, gdyż mowa już o pozycji stricte akademickiej, napisanej przez powszechnie poważanego wykładowcę, śmiało i bardzo przekonująco dowodzącego wartości gatunku, co miało się przyczynić do jego przychylniejszego odbioru w kręgach tak akademickich, jak i krytyczno-filmowych (za sprawą czego dziś takich książek jest już dużo więcej, a włoski western jest/bywa opisywany na uniwersytetach). Mimo imponującego bogactwa książki (sporo w niej tła społecznego, historycznego i politycznego oraz analizy konwencji) osobiście nie przepadam za nią, ponieważ jest napisana aż nazbyt akademicko, prezentując bardzo sztywny, toporny styl i nawał „trudnych wyrazów”. Ale zaraz – ktoś może zapytać – czemu poświęcam jej tyle miejsca w akapicie, który ma być o książce zupełnie innej? A no dlatego, że kolejna pozycja tego samego autora jest podobnie bogata w treść (która do pewnego stopnia jest zresztą dosyć podobna, bo i w Spaghetti Westerns Fraylingowi nierzadko zdarza się skupiać na samym Leone), a napisana znacznie przystępniej. Co czyni lekturę nie tylko bardzo interesującą, ale też wcale przyjemną. Frayling to wszakże koleś o gigantycznej wiedzy i tu również prezentuje wielkie tło dla swojej „opowieści”. Jako jednak że skupia się na jednej konkretnej postaci, otrzymujemy coś niemalże na miarę prozy o całym życiu niezwykle ciekawej jednostki. A wraz z jej losami poznajemy też losy jej kraju i kultury. Dla przykładu, zanim Frayling przechodzi do opisu pracy Leone jako asystenta reżysera w filmach miecza i sandałów z lat 50., dostajemy całą historię tak peplum, jak i ówczesnej kinematografii włoskiej. Bardzo dużo tu też o samych filmach Leone, ponieważ książka jest ostatecznie w takim samym stopniu biografią, co monografią. Z jednej strony analizującą różne aspekty kolejnych tytułów, z drugiej pełną anegdot z planu (moją ulubioną pozostaje ta, jak reżyser dosłownie ukradł drzewo, które potrzebował postawić na środku pustkowia podczas realizacji Za garść dolarów (1964)), opisów niezrealizowanych projektów (nie tylko Leningrad, ale też choćby pewien westernowy mini-serial, którego pierwszy odcinek miał się kończyć śmiercią Clinta Eastwooda) i różnych wersji scenariuszy tych już zrealizowanych (tu zdecydowanie najwięcej do zaoferowania ma rozdział o powstającym latami Dawno temu w Ameryce (1984)). Warto przy tym zaznaczyć, że Frayling tworzy swoją książkę na bazie bardzo licznych i bardzo różnych wypowiedzi i wspomnień tak Leone, jak i jego kolejnych bliskich oraz współpracowników, nie zawsze mu przychylnych. Końcowym rezultatem jest zaś portret człowieka będącego imponująco pomysłowym artystą i utalentowanym rzemieślnikiem, jak również mitomanem, megalomanem i… swoistym tchórzem. Co tylko czyni go jeszcze ciekawszą personą. Znakomita lektura.


2016 – Spaghetti Westerns at the Crossroads. Studies in Relocation, Transition and Appropriation (red. Austin Fisher)

W 2014 roku opublikowana została książka Austina Fishera pt. Radical Frontiers in the Spaghetti Western. Politics, Violence and Popular Italian Cinema. Ponownie, mowa o pozycji istotnej dla współczesnego filmoznawstwa, która jednak nie przypadła mi do gustu, znowuż głównie ze względu na mocno akademicki styl (ale też z powodu skupienia się autora na polityce, która akurat interesuje mnie w gatunku najmniej). Inna sprawa, że jej lekturę przerwałem dosyć szybko i będę jej musiał niedługo dać drugą szansę, zwłaszcza że redagowane przez Fishera Spaghetti Westerns at the Crossroads zrobiło już na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie. No dobra, samego Fishera jest w niej stosunkowo niewiele, ale nie czepiajmy się szczegółów. Całość to zbiór tekstów przeróżnych autorów nie tyle o spaghetti westernie, co wokół niego – od tego, co wpływało na jego rozwój (znaczenie nie tyle wzorców amerykańskich i japońskich, co koprodukowania westernów z Hiszpanami, Niemcami czy Francuzami), po jego własny wpływ na inne gatunki (kino gangsterskie i samurajskie) czy jego percepcję i różne formy adaptacji (rozdział o jego komiksowym odpowiedniku). Niektóre teksty można wprawdzie skrytykować jako napisane zbyt sztywno, lecz większość to kawał solidnej, bardzo ciekawej lektury. Znajdziemy tu, na przykład, esej samego Fraylinga na temat deformowania rzeczywistości zarówno u Włochów, jak i u Amerykanów (na przykładzie portretowania społeczności irlandzkich imigrantów w amerykańskich westernach), esej lubianego wśród fanów kina gatunków Mikela Kovena o tym, ile wspólnego mają ze sobą Sergio Corbucci, Takashi Miike i Quentin Tarantino, tekst Alizy S. Wong o kinie Sergia Sollimy, zwłaszcza zaś o tym, jakie piętno odcisnęły jego westerny na jego późniejszych filmach przygodowych/pirackich, czy wreszcie – mój faworyt – historyczny artykuł Pasquale Iannonego o prekursorskich, zapowiadających narodziny spaghetti westernu, filmach gatunkowych Pietro Germiego (tytuły, o których wcześniej nie raz słyszałem, ale nigdy w kontekście westernu; tekst natychmiast przekonał mnie, że muszę szybko nadrobić zaległości). Bardzo fajna, cokolwiek nietypowa książka.

C.D.N.

Świeżo upieczony magister filmoznawstwa na University College London. Miłośnik spaghetti westernu, filmu noir, horroru, surrealizmu, komiksu, fotografii analogowej i kilku innych rzeczy. Podobno założył kiedyś Kinomisję.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*