The Spider (1992). Łotewska fantasmagoria

Remember that appearances are deceptive. They hide the soul.

Nastolatka zaplątana w pajęczą sieć psychoseksualnego, freudowskiego koszmaru jest rozdarta pomiędzy religijną ścieżką reprezentowaną przez dobrotliwego księdza, a mrocznym pożądaniem w postaci złowieszczego artysty. Kto wygra bitwę o jej duszę?

Są takie filmy, które posiadają wszelkie cechy dzieł kultowych, a mimo to pozostają w cieniu swoich popularniejszych odpowiedników. Dzieje się tak głównie ze sprawą ich pochodzenia – zamiast na bogatym zachodzie, narodziły się w głowie jakiegoś wschodnioeuropejskiego czy afrykańskiego reżysera. Takim filmem jest The Spider (łot. Zirneklis), radziecko-łotewski horror w reżyserii Vasili Massa (i jedyne dzieło w jego dorobku), uratowany od całkowitego zapomnienia dzięki niezależnemu dystrybutorowi Mondo Macabro. Baśniowo-oniryczna atmosfera, niczym z freudowskiego koszmaru, wysmakowana erotyka i piękna scenografia tworzą razem niezapomniany przykład Euro-horroru, który można postawić na równi z filmami takich twórców, jak Jean Rollin, Walerian Borowczyk, Juraj Herz czy Jaromil Jireš. 

Główną bohaterką jest Vita (Aurelija Anuzhite), która uczy się w chrześcijańskiej szkole. Jej wyjątkową urodę dostrzega malarz Albert (Liubomiras Laucevicius), który prosi duchowego opiekuna dziewczyny (Algirdas Paulavicius), by ta, jako Maryja Dziewica, pozowała do jego najnowszego obrazu. Vita i ksiądz zgadzają się. Gdy dziewczyna odwiedza pracownię artysty, to szybko przekonuje się, że jego zamiary nie są tak niewinne jak się wydawało. Albert pragnie jej duszy i ciała. Od tej chwili Vitę nawiedzają sny i wizje, w których przybiera on postać wielkiego pająka, a jej tłumiona seksualność zaczyna dochodzić do głosu. Matka dziewczyny wysyła ją na odludną wyspę, na której mieszka jej ciotka wraz z rodziną, ale arachnologiczne fantazje podążają tam za nią. Oślizgła sieć demonicznego malarza coraz mocniej oplata bohaterkę.

Nie będzie zapewne niespodzianką fakt, że film otwiera cytat Freuda mówiący o tym, że podświadome pragnienia seksualne są blisko powiązane z lękiem. The Spider to opowieść z serii coming-of-age, której fabuła staje się pretekstem do rzucenia Vity (a wraz z nią – widza) w fantasmagoryczny świat erotycznych fantazji i nadprzyrodzonych lęków. Świat niczym z teledysku The Cure, gdyby nakręcił go Walerian Borowczyk. To właśnie w tej rozerotyzowanej rzeczywistości stoczy się walka dobra ze złem o duszę niewinnej dziewczyny. I choć tak przedstawiona biblijno-archetypiczna wizja świata wydaje się dużym uproszczeniem, to ciężko jednak nie dostrzec pewnego prztyczka w nos wymierzonego w religię, która tłamsi naturalne popędy. 

Atmosfera wykreowana przez Vasiliego Massa, który zaczynał swoją karierę jako scenograf, unosi się w oparach surrealizmu. Film stoi przede wszystkim wizualiami zbudowanymi za pomocą kapitalnej scenografii i efektów praktycznych. Animacje poklatkowe, efekt miękkiego rysunku tworzący wrażenie zamglenia, ciepłe kolory mieszające się z sennym błękitem sekwencji, w których pojawia się tytułowy pająk, urokliwe krajobrazy i gotyckie wnętrza tworzą klimat oscylujący pomiędzy baśniowym folk horrorem a lovecraftiańskim koszmarem sennym z elementami body horroru. Granicę pomiędzy rzeczywistością a krainą czarów przekraczamy wraz z pojawieniem się Vity w pracowni Alberta. Mroczna przestrzeń znajdującego się na strychu pomieszczenia wypełniona jest pajęczynami, długimi zasłonami, słojami z formaliną i dziełami artysty. To właśnie te ostatnie przyczyniają się do przejścia Vity na “drugą stronę lustra” wzbudzając w niej zarówno lęk, jak i fascynację. Gdy dziewczyna przygląda się obrazowi stworzonemu na wzór Sądu Ostatecznego Hieronima Boscha, ten ożywa na jej oczach, ukazując orgiastyczną scenę kopulacji, kanibalizmu i tortur. Przerażoną dziewczynę, która próbuje uciec z pracowni, zatrzymują dziwaczne postacie i głosy z zaświatów. Czy to aby na pewno tylko wytwór rozpalonej wyobraźni?

Przez zdecydowaną większość filmu reżyser utrzymuje nas w niepewności co do tego, gdzie kończy się rzeczywistość, a gdzie zaczyna fantazja nastolatki targanej chrześcijańskim poczuciem winy oraz burzą hormonów. W jednej z najbardziej pamiętnych i surrealistycznych scen Vita uprawia seks z olbrzymim pająkiem. Piękne w całej swej brzydocie, zupełnie jak w kultowym Opętaniu (1981) Andrzeja Żuławskiego. W jeszcze innej scenie, rozgrywającej się na strychu pełnym wielkich pajęczyn, dziewczyna odkrywa zwłoki swojej rodziny, owinięte w nici łowne niczym w kokon. Gnijące ciała rozsypują się na kawałki, wszędzie pełno wydzielin, a z ciemności wyłania się pajęcze monstrum. W tym momencie Vita budzi się ze snu spadając z hamaka. Mass nie stroni od soczystych elementów gore oraz body horroru, jednak w żadnym wypadku nie ujmuje to filmowi niezwykłej eleganckości i plastyczności. The Spider prezentuje się niczym malarski obraz (ze szczególnym wskazaniem na dzieła Boscha). Duża w tym zasługa niezwykłej, eterycznej urody Aureliji Anuzhite, która łączy w sobie delikatność i wstydliwość panienki wychowanej w chrześcijańskim rygorze z uwodzicielskim czarem nimfetki, która chętnie zrzuca z siebie ubranie. Jej rude włosy doskonale współgrają ze światłem słonecznym, które wypełnia film, dzięki czemu Vita ożywia obraz i przyciąga wzrok, gdy tylko pojawi się w kadrze.

The Spider to zręczne połączenie silnie rozerotyzowanych elementów eksploatacji z art house’owym wyczuciem piękna. Cała historia wydaje się jak gdyby zagubiona w czasie, nie z tego świata. Film potrafi jednocześnie uwieść i obrzydzić, jednak dzięki swej stylowej formie nigdy nie przekracza granic dobrego smaku. Ta pełna baśniowego klimatu i fantastycznych elementów opowieść o dorastaniu idealnie wpisuje się w tradycję filmów coming-of-age wykorzystujących elementy horroru, takich jak Towarzystwo wilków (1984), Waleria i tydzień cudów (1970), Lemora: A Child’s Tale of the Supernatural (1973) czy Piknik pod Wiszącą Skałą (1975). Zetrzyjmy z niego kurz, zdmuchnijmy pajęczyny, nie wypada by popadł w zapomnienie na strychu pracowni jakiegoś upiornego malarza.

Zaginiona córka Addamsów, turpistka. Miłośniczka filmowej transgresji, soczystego gore, body horroru i surrealizmu. Uwielbia zapomniane kino grozy z każdego zakątka świata, a szczególne miejsce w jej sercu zajmuje wszelki euro-sleaze.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*